Ledwo piątek

a tu rano znowu do pracy. Dobrze, że z domu.

Rany, ale wieje. Roxana nad nami przechodzi, jeszcze co prawda drzwi z korzeniami nie wyrywa, ale szumi, jakbyśmy mieli autostradę za oknem, a nie wiejską podmiejską ulicę. Ale za to, jak zawsze przy halnych, jest ciepło, 8-12 stopni i w nocy raczej bez przymrozków. Ciekawe, czy wróci jeszcze zima tej zimy.

Po wstępie z prognozą pogody, przejdźmy do wiadomości. Byliśmy otóż wczoraj u rodziców Alanka. Albowiem zaprosili Idę, żeby się z Alankiem pobawiła, no dobra, w sumie spoko. Zapraszali usilnie, żebyśmy razem ją odebrali, zrobili pizzę na kolację, miło było, również dlatego, że to my byliśmy u nich, a nie odwrotnie, więc w pewnym momencie wstaliśmy i wróciliśmy do domu. Dzisiaj też, czy Ida by chciała przyjść. No dobra, poszła, pobawiła się, poszłam ją odebrać. Rodzice Alanka zapraszają, że kolacja, ziemniaki na gazie, kotlety się smażą, no ale ja że sorry, niedziela wieczór, to nie pora, jutro szkoła, praca, z młodym byłam, to się wymigałam, że musimy już teraz, bo on ma jeszcze dużo nauki, więc sorry ale Ida zakładaj buty. NO TO TERAZ TE KOTLETY BĘDZIEMY DWA DNI JEDLI!! No, pewnie tak, ale co mnie to w sumie obchodzi i dlaczego ja to słyszę? Mam mieć wyrzuty sumienia i zażądać podwójnej porcji? Głupio się poczułam, tym szybciej zawinęłam Idę i do domu. Z tej mąki chleba nie będzie, jak byśmy się nie starali (nie żebym się starała jakoś przesadnie) 😀

Wczoraj w Brockenhausie upolowałam śliczny stolik. Wreszcie, po czterech latach, odkąd sprzedałam te badziewne (i zniszczone) lacki z ikei, nie było nic odpowiedniego, nic, co by mi się spodobało (i nie kosztowało dwóch worków pieniędzy, bo ja sknera jestem). Mąż radośnie powiedział, no to kupuj!, na co ja, że helloł, lite drewno, to nie ja tu chodzę na siłownię, się pan ubierze i przyjdzie. W domu małżonek odczyścił papierem ściernym, zaolejowaliśmy i jest. Cieszy michę jak już dawno nic.

Zadzwoniłam do teściowej, przy okazji mówię, że stolik, że fajny, drewno, olej, te sprawy, a ona, rasowa teściowa (my takie nie będziemy!!), że a to czy nie lepiej lakierem, bo po oleju jak się zaplami to potem bardzo trudno to usunąć, a może by to zawoskować, żeby zabezpieczyć, bo jak się zaplami i tak dalej, wiecie, to dobre wychowanie to jest jednak o kant dupy potłuc, bo człowiek się jednak hamuje, żeby nie odpowiedzieć, że trzynaście lat już jakiś czas temu skończyliśmy, i w żadnym moim zdaniu nie było ani jednego znaku zapytania. Może muszę po prostu popracować nad prawidłowym akcentowaniem i może mój ton głosu był zbyt pokorny i mało przekonujący (tutaj ci, co mnie znają, mogą śmiało parsknąć śmiechem). Małżonek skwitował to później jednym zdaniem: z radami mojej mamusi to jest tak, że ona chciała, żebym poszedł do technikum (chociaż jak patrzę ile trzeba zapłacić za zawieszenie żyrandola, to w sumie… taki elektryk nie byłby głupim pomysłem :D). Achhh te teściowe.

W pracy – po zakończonym audycie i otrzymaniu laurki na ścianę, zostałam kompletnie zaskoczona – dostałam od szefowej szampana w prezencie. Ja totalnie zaskoczona, bo chwilę wcześniej miała spotkanie i myślałam, że to dla niej ktoś przyniósł, a ona przysuwa w moją stronę, że nie, że to dla mnie, i czy aby różowy jest OK, bo nie była pewna, czy lubię różowego szampana. Yyyy, no… tego. Chyba lubię? 🙂

Tymczasem ogłosili w zeszłym tygodniu, że znoszą nam obowiązek home office i ja teraz siedzę cichutko i się nie wychylam, pewnie wrócę do biura w większym wymiarze niż teraz, ale naprawdę doceniam możliwość częściowej pracy z domu. I tak nie pośpię rano, tylko wstaję, odprowadzam młodą do szkoły, bo ciemno jak u murzyna, więc nie że śpię do dziewiątej, jak małżonek, ale i tak, ten komfort, że nie muszę dojeżdżać, daje bardzo dużo.

A teraz się wyłączam, obejrzeć odcinek Słodkich Magnolii na Netfliksie. Ale póki co, oglądam na youtubie najlepsze kawałki z America’s Got Talent i równo co pięć minut, prezentacja + piosenka + pierwsze wrażenia + złoty przycisk, wyciągam chusteczkę i wycieram oczy. Muszę dołożyć kremu na noc :-). Dobra-noc!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s