Jesień

Przyszła. Nareszcie, taka, jak lubię. Po kilku tygodniach babiego lata, słońca, zbierania kasztanów i szurania w liściach, w tym tygodniu mamy piętnaście stopni i mżawkę. Listopadzie, tęskniłam! Lubię tę porę roku, trochę smętną i posępną. Całkiem jak ja w środku.
Na okoliczność jesieni mam trzy nowe pudełka puzzli, dwa zdobyczne, czytaj ktoś wystawił z karteczką gratis przed dom, trzecie dzisiaj kupiłam za piątaka – nawet nie otwarte. W sam raz na długie wieczory.

Znowu mamy psa u siebie na tydzień, znajomi pojechali na Rodos, ale wiecie, na Rodos, nie na RODOS. Chociaż w sumie zdjęć nie widziałam :-). Zoja niestety kontuzjowana, zerwała więzadła w łapce, więc spacery tym razem zakazane. Gdy ją przyprowadzali do nas przedwczoraj, pies gdy się zorientował, dokąd idzie, zaczął biec i ciągnąć, byle szybciej. Oraz gdy poprzednio odstawiliśmy ją do domu, przez dwa dni chodziła osowiała i tęskniła. No ale co wam powiem, dla nas to jest atrakcja, tym większa, że na krótko. Zoja była wybiegana, każdy poświęcał jej uwagę, dostawała kurczaka z ryżem, bo suchą karmą gardziła. A w domu jest nadaktywny kilkulatek, ponadroczna dziewczynka i zabiegani rodzice, to wiadomo. Nie ma się co dziwić.

W rodzinie kolejny pogrzeb. Zmarła siostra taty, ciotka Janka. 95 lat i z tego, co się orientuję, do końca (albo prawie) na chodzie i z przytomną głową. Życie miała ciężkie, w 1942 r. jako szesnastolatkę rodzice wydali ją za mąż, mając nadzieję, że uchronią ją tym przed wywozem na roboty. Od robót ją owszem, uchronili, ale za to na męża wybrali psychopatę, który jej życie zamienił w piekło. Odżyła dopiero, gdy owdowiała, przeżywając w spokoju ostatnie 20 lat życia i nie musząc nikogo pytać o to, czy może sobie kupić buty, bo stare się rozpadły. Nikt nie brał pod uwagę tego, co ona by chciała, a chciała iść do zakonu. Pamiętam, jak zmarł tata i mama była zbulwersowana, bo gdy się ciotka dowiedziała, stwierdziła: kto się urodził, musi umrzeć. No i jak to tak, zamiast rozpaczać, że brat nie żyje, to ciotka tak z wiarą i na spokojnie to przyjęła? (teraz jak ciotka zmarła to też był bulwers, bo jej córka wrzuciła zdjęcie ze spaceru po mieście. Przed pogrzebem. Jeszcze matki nie zdążyła pochować, a już spacerów jej się zachciewa!! I zdjęcia na fejsa!).

Szefowa pojechała na urlop, w ramach kryzysu, do Dubaju, więc spokój w biurze. Młoda się jednak rozłożyła trochę trwalej, słabsza taka, trochę pokasływała, ale zabrałam ją do lekarza, żeby osłuchał płucka i inne podroby, wszystko czyste, jedynie gardło zaczerwienione, ale to drobiazg. I tak mają ferie i siedzą w domu, niech się dziecko wygrzeje, wyśpi i wyleni.
Młody ma jazdy, instruktor go chwali, że wszystko dobrze, że świetnie sobie radzi, a na zajęcia z parkowania żałował, że nie zabrał tatusia. Well, do dzisiaj pamiętam, jak usiłował zrobić kopertę przodem…

Młoda zasypia, panowie szykują się do meczu, to ja herbatę i netfliksa :-).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s