Chciałam

wczoraj coś napisać, ale mnie ręka bolała. Dostaliśmy z małżonkiem Modernę, za cztery tygodnie druga dawka. Póki co jedynie mocny ból przedramienia i tyle, tfu odpukać.

Ale jaka tam organizacja…! Przyjechaliśmy wcześniej, w zasadzie godzinę przed terminem (piątek po południu, potencjalne korki plus kierowca ignorujący wskazówki gps, sami rozumiecie, że wolałam mieć zapas). Kazali poczekać, wpuszczali już pół godziny przed wyznaczoną godziną szczepienia.

Wchodzisz do hali magazynowej, wielkości może boiska sportowego. Przed wejściem punkt przyjęć, kolejka na pięć osób. Zdejmij swoją maseczkę, zdezynfekuj ręce, załóż nową maseczkę, wejdź do środka. W środku zapraszamy do check-inu, były cztery, siedzisz na krzesełku i czekasz, jak się zwolni, steward wskazuje ręką, do którego możesz podejść. W check-inie podajesz wydrukowaną i wypełnioną w domu ankietę wraz z dokumentem tożsamości (w mejlu kazali przynieść też kartę ubezpieczenia zdrowotnego, ale nikt nas o nią nie pytał). Człowiek w okienku wpisuje dane do komputera, oddaje ankietę i odsyła z powrotem na krzesełko. Czekasz, aż się zwolni boks (są światła czerwone/zielone), wielkości przebieralni na basenie, i jak jest zielone, steward zaprasza. W środku czeka piguła, sprawdza ankietę, wbija jednym fachowym ruchem trzy centymetry igły prostopadle w ramię, nakleja plasterek i odsyła do check-outu. Tam zabierają ankiety i proszą, żeby na drugie szczepienie przynieść książeczkę szczepień. Ja swoją mam, piękną czterdziestoletnią ponad, brązową ze starości, więc sobie daruję. Na szczęście w aptece można za dwa franki kupić nową ogólną książeczkę szczepień, więc luz. Jeszcze kazali odsiedzieć kwadrans na krzesełkach i można było wracać.

Cała hala zastawiona krzesełkami ustawionymi w odległości 1,5 metra, barierkami zrobione trasy, którędy iść, przed każdym punktem steward sterujący ruchem. Hala zapełniona może w połowie, wszystko płynnie, żadnych kolejek i stłoczenia ludzi. Nawet kwiatki wstawili, jakieś palmy i fikusy, muszę następnym razem sprawdzić, czy prawdziwe :-). Jednym słowem miło, szybko i bez problemu. I tylko ręka boli, jakby ktoś mi przyłożył. Oby nic innego się nie pojawiło.

Poza tym nadeszły upały, nie tęskniłam. Aktualnie mamy ulewny weekend i nieco się ochłodziło, Ida zażyczyła sobie rosołek na obiad, więc niech ma.

W mijającym tygodniu świętowaliśmy dzień dziecka. Akurat otworzyli restauracje (również w środku), poszliśmy więc do daaawno nie odwiedzanej restauracji, którą poznaliśmy, jak jeszcze Jurek 12 lat temu przyjechał tu pierwszy raz, na pięć miesięcy. W środku karuzela z konikami i pełno luster, może się zakręcić w głowie po paru głębszych.

Dzieci z okazji ich święta dostały w zasadzie to, co sobie zamówiły. Pełnoletni („zawsze będę waszym dzieckiem!”) dostał powerbank i wodę toaletową, młoda wrotki, bransoletkę ze swoim imieniem oraz, co było niespodzianką i jest największym hitem, t-shirt z Rey z Gwiezdnych Wojen. Żebyście widzieli to szczęście na Idy twarzy, gdy rozwinęła koszulkę! Rey z mieczem! Co za radocha ;-).

W tej chwili Ida przebrała się z falbanek w strój do gimnastyki i ćwiczy, bo dowiedziała się, że niedługo ma egzamin na kung-fu. Co prawda próbny zdała bez problemu, ale gdy tylko usłyszała, że będzie prawdziwy, poleciała ćwiczyć. Ot, na przykład elementy samoobrony, na bracie: wykręcasz przeciwnikowi rękę, szarpiesz nią w dół i z półobrotu kopiesz go w tyłek :D. Do tego pompki, ciężarki, wymachy, medytacja, po kim to ona ma, bo na pewno nie po mamusi :D. Ale fajny to widok, jak dziecko samo rwie się do ruchu i sportu. Wrotki opanowała w pół godziny i czym prędzej zaczęła mnie wyganiać do domu, bo po co ja jej tam jestem potrzebna niby. Co prawda, przekonała się niedługo potem, jak seryjnie zaczęła zaliczać upadki i musiała nauczyć się, jak upadać i jak się podnosić. Twarda dziewczyna.

Weekend zaplanowany jest leniwie, dzisiaj czekamy na ewentualne jeszcze objawy uboczne po szczepieniu, jutro oglądamy F1 i mąż robi pizzę, poza tym odpoczynek i lenistwo. A, planszówki oczywiście, z młodą. A z tatusiem Star Warsy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s