Długi weekend

Zawitał i do nas. Wczoraj Wniebowstąpienie, dzisiaj połowa lokalsów ma wolne. Ja akurat wybrałam się do biura, może dlatego, że nie czuję się lokalsem, a może dlatego, że mąż ma wolne, to po co mamy sobie siedzieć na głowach. Już wystarczy tej bliskości.

Do biura natomiast zabrałam młodą i było to bardzo silne przeżycie. Wstała sama, jeszcze przed czasem, przejęta. Wszyscy pozostali z szefową na czele mieli dzisiaj wolne, tylko na chwilę wpadła jedna koleżanka zostawić dokumenty. I zadzwonił jeden telefon, akurat ważny, z potwierdzeniem dostawy przewodników na poniedziałek. Poza tym plaża. Młoda dostała długopis, notes i pieczątkę, kolorowanki wydrukowane przez pomyłkę na firmowym papierze i przejęta pracowała cały ranek. Zrobiłyśmy sobie przerwę na lunch, potem trochę popisała różne rozczulające karteczki dla matki (zafrze bende s toboł), przyjechali po nas panowie, korzystając z okazji, żeby zobaczyć, gdzie pracuję. Poszlajaliśmy się po mieście przymierzając się do lunchu w którymś z otwartych niedawno ogródków restauracyjnych, ale albo tłok, albo kuchnia od 17, w końcu decyzję podjął za nas grzmot, który trzasnął znienacka i zarządziłam w tył zwrot naprzód marsz do tramwaju. Posiłek na zewnątrz w czasie burzy to jednak nie to, o co nam chodziło.

Nierozważnie i nieroztropnie kupiliśmy bilety na lato, a teraz się cykam, bo mam niewielkie szanse na szczepienie przynajmniej pierwszą dawką przed wylotem, internety już coś piszą o paszportach covidowych, cholera wie, czy po powrocie nie będę musiała odbyć kwarantanny (w sumie to by była przykrość głównie dla dzieci, ja bym po prostu pracowała z domu i tyle), ale generalnie najpierw wydałam parę stów, a teraz siedzę i myślę niczym Beata Kozidrak. Ale tak bardzo chcę lecieć…!

Najlepszy jest oczywiście mąż, który boi się, że z samolotu przywleczemy wirusa i on się zarazi i mu padnie na mózg (jako powikłanie), i nie będzie mógł pracować, bo covid powoduje przymulone myślenie. Natomiast jego znajomi, którzy mają przyjechać w sierpniu, nie są już żadnym zagrożeniem, bo będą samochodem. Tankować po drodze nie będą, za to na każdym przystanku zrobią sobie profilaktycznie wymaz z nosa, jasne.
No nic, zobaczymy. Kto mi zabroni się stresować, chociaż wiem, że to bez sensu.

Wiosna u nas. Jeszcze nie lato, póki co mamy jeden gorący dzień w miesiącu, począwszy od końca lutego, kiedy to było ponad 20 stopni i Ida biegała po dworze w krótkim rękawku. I tak raz na miesiąc, ostatnio w ubiegłą niedzielę. Zobaczyłam w internetach prognozę upałów 35-45 stopni w całej Europie pod koniec maja, ale wydała mi się tak absurdalna, że nie przyjęłam jej do aprobującej wiadomości.

…w tle ballady Roxette, aktualnie So far away

Co jeszcze. Niewiele, w sumie. Czytam Rogalską, jak coś wypuści (aktualnie czekam na trzeci tom o Karli Linde, bardzo polecam). W tym celu przeprosiłam się z kundlem, chociaż wkurza mnie niemożebnie i za każdym razem, jak go klnę soczyście, przypomina mi się powiedzenie małżonka, który niezmiennie zachodzi w głowę, jakim cudem ten naród poleciał w kosmos. Coś w tym jest. Problem mam natomiast z doborem lektur, bo nie może to być zbyt uczone, bo czytane do poduszki to raczej nie są rozprawy filozoficzne, ale i nie harlekiny. Coś w okolicy Chmielewskiej, Grocholi, Szwai. Inteligentna akcja, żeby było wciągające i przyjemna fabuła. Marzena Rogalska spełnia te kryteria, problem w tym, że ona wydała póki co pięć książek, a to jest max 10 wieczorów z fragmentami nocy. Co dalej czytać? Podrzućcie coś. Podobno naród nie czyta, no to niech czyta!

Rozmawiałam dzisiaj z teściową. Dzwonię jak najlepsza synowa, nie narzucawszy się, raz w tygodniu mniej więcej, pomiędzy podrzucając jakiegoś mema czy link z ciekawym artykułem. Nawet ostatnio do mnie powiedziała per kochanie i Kasieńko! No co to szczepienie robi z człowiekiem…!

Otóż. Moja teściowa pośród licznych chorób swych chronicznych (wybaczcie, musiałam zarymować!), ma również problem z oczami. Zwyrodnienie plamki żółtej w obu oczach, w jednym zaawansowane, w drugim właśnie się zaczyna. No i mówi mi dzisiaj, że była u okulisty, bo jej się ten wzrok niepokojąco pogorszył, a tu okazało się, że zaćma ruszyła z miejsca i tak pogorszyła widzenie. A że teraz limitów na zaćmę nie ma, można w dość krótkim terminie zrobić zabieg. Ale! Moja teściowa nie z tych, bo przecież po zabiegu przez jakiś czas nie można dźwigać, a ona sobie działki nie odmówi! Zrobiła lekarce tę uprzejmość i uzgodniła wrzesień, ostatecznie. Na działce wiadomo, przekopać, wyplewić, ogórki podlać ustaną letnią wodą, nie po to cały rok się dzielnie izolowała, żeby teraz, po dwóch dawkach szczepionki, uziemić się z powodu jakiegoś tam głupiego wzroku. Z jednej strony ją rozumiem, bo przez ten ponad rok latała jedynie do sklepu o szóstej rano piechotą z 7. piętra, unikając windy, i do rady osiedla, gdzie się intensywnie udziela. Ale z drugiej strony utrata wzroku stoi na mojej liście wyżej niż własna śmierć, bo ta mnie nie obchodzi (po nas choćby potop), a spróbuj żyć bez oczu. Na moje pytanie, co jej przyjdzie z działki, jak nie będzie grządek widziała, zręcznie zmieniła temat na młodszego syna z antyszczepionkową żoną, że ten się nie chce szczepić, bo bez szczepionki pracuje na home office, po szczepieniu musiałby wrócić do biura, a wzięli od animalsów dwa psy i ktoś się nimi musi zajmować, a one do bycia same w domu nie są przyzwyczajone. Oraz dodała, że co to za argument w ogóle, bo foliowa synowa lata wszędzie bez maseczki, jeździ autobusami i ma wirusa w nosie, a on taki narażony na przywlekane przez nią covidki tym bardziej nie chce się szczepić i jaka to szkoda, że nad dorosłymi dziećmi nie ma się już żadnej władzy. Wpadłam jej w słowo twierdząc, że całkiem podobny problem mają dzieci z rodzicami, ci też nas nie chcą słuchać i ryzykują wzrok dla kopania w ziemi, i tak sobie pożartowałyśmy bez sensu i żadnego efektu.

Tymczasem nie wiem kiedy, jedenasta. To ja się może pożegnam. Jeszcze chwila w internetach, pyknie pierwsza i wreszcie usnę. To pa.

2 myśli na temat “Długi weekend

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s