Happy end doktorkowi!

Obejrzał fafnaście mieszkań, dostał cztery akcepty (znaczy, cztery firmy go chcą jako potencjalnego najemcę). Jeeeeees! I już po dziesiątym mieszkaniu zmienił nastawienie, że ojej a tu jest balkon tuż obok i co jak mi sąsiad będzie palił na balkonie i ten dym będę miał w mieszkaniu? Albo no fajne, fajne to mieszkanie, ale na parterze, a pod spodem jest rowerownia, to ono będzie zimne bo żaden sąsiad nie będzie mnie dogrzewał. I tak dalej, i tak dalej… Ale, jak już wspomniano na wstępie, pomimo tych przeszkód niemalże nie do przeskoczenia, doktorek zamieszka. Gdy skomentowałam w biurze, że będzie bardzo cicho i nudno, jak on się już wprowadzi i zamieszka, to dziewczyny zaraz powiedziały aha, ty poczekaj, aż on spisze całą Mängellistę! (Mängellista to lista szkód w mieszkaniu, które należy zgłosić do 14 dni po wprowadzeniu się do nowego lokalu. Niektórzy piszą „rysy na podłodze”, a inni wymieniają kolejno każdą ryskę, opisując jej długość, głębokość i położenie względem równika, załączając oczywiście niezbędne zdjęcia. A potem ja wklejam te zdjęcia do Worda jako Bardzo Ważny Załącznik do Umowy). No, to już nam została tylko ta Mängellista i z głowy.

Ale co tam doktorek, do nas wiosna przyszła! Przygrzało nam ponad 20 stopni, słuchajcie, tydzień temu szliśmy z młodym na zakupy w krótkich rękawach! W lutym. Zima w Bazylei powiedziała swe ostatnie słowo kilka tygodni temu i mimo, że na horyzoncie nie widać, żeby znów pękło 20 stopni, to jednak ma się już ku wiośnie. Cieszę się, wiosny ostatnio są krótkie, błyskawicznie przeskakują w upalne lato, a ja bym chciała kwiatki na balkonie posadzić, herbatę wypić, książkę poczytać. I żeby to nie było o 22, jak wreszcie upał zelżeje. Bo nie łudzę się, że w tym roku będą padać kolejne rekordy temperatur. Niestety. Wykańczamy Matkę Ziemię, ale ona chyba wykończy nas pierwsza. A nawet na pewno. Od dawna twierdzę, że pandemia to reakcja Ziemi na przeludnienie.

Pamiętacie historię z zamienionymi licznikami na prąd, dzięki czemu my płaciliśmy rachunki sąsiadów, a oni nasze? Przez cztery lata? My, zużywając oczywiście dużo więcej prądu niż oni, prawda. Dostaliśmy fakturę, nakryliśmy się nogami, rozłożyli na raty, dajemy radę. Na koniec miesiąca zejdzie ostatnia. Tymczasem dostaliśmy ponaglenie do zapłaty. Za okres, który pokryła faktura niezależna od tamtego gigantycznego rachunku. Oczywiście oprócz tych ratalnych, płacimy też normalnie bieżące faktury, choć z bólem serca i z drżeniem rąk przed kliknięciem przelej.

Nooooi w ubiegłym tygodniu przynosi listonosz ponaglenie do zapłaty. Kwota nie pasuje mi do niczego, poza tym, dlaczego ponaglenie?
– A bo oni to przysłali już w styczniu, ale powiedziałem, że nie będę płacił! Już jedną fakturę im spłacam w ratach! Niech się ogarną! Sami nie wiedzą, za co im mamy zapłacić! Ja tam dzisiaj zadzwoniłem, to mi powiedziała, że jakaś zmiana taryfy! Oszaleli, jakiej taryfy? Powiedziałem, że już jedno spłacam i nie wyjmę tysiąca na kolejną fakturę! Żeby chociaż na raty rozłożyła!

Wspomnicie moje słowa, on padnie na zawał albo wylew. No albo ja go zatłukę, bo kto normalny nie reaguje w żaden sposób na fakturę do zapłaty? Przez dwa miesiące? BO NIE?

Wyciągnęłam wszystkie faktury, opisałam, napisałam, zapytałam. Zobaczymy, co odpowiedzą. Jak każą płacić, bo znowu czegoś nie doliczyli, to niech rozłożą na raty, do wakacji akurat się wyrobimy. A jak nie każą płacić, to tym milej, ale to jednak trzeba wyjaśnić, a nie się wściekać i chować głowę w piasek.

Straszny się pieniacz robi z wiekiem ten mój stary i jest jeszcze bardziej nie do wytrzymania, o ile to oczywiście możliwe. Wszystko jest złe i beznadziejne, każde spięcie w pracy momentalnie jest odnoszone do A BO JAK PRACOWAŁEM W RADIU, to tam to było! (i tu wstaw dowolne: prezes był katechetą i miał w szkole słabe stopnie i się wszyscy dziwili, jakim cudem on został prezesem, zarząd robił machlojki, zarząd składał się z idiotów itp).

Ahhhh, apdejcik, jak się waćpan zalogował do systemu tego od prądu, to się wszystko wyjaśniło, to znaczy prądownia w dalszym ciągu dała dupy, ale przynajmniej już wiem, dlaczego. Na tej pierwszej dużej fakturce zapomnieli doliczyć podwyżki prądu za półtora roku…

I tylko gdy powiedziałam, żeby mi mówił o takich drobiazgach, jak nie zapłacona faktura za prąd (o której się dowiedziałam po dwóch miesiącach, dopiero, gdy przyszło ponaglenie), to się oburzył, że wtedy nie miał głowy bo negocjował rozłożenie tej pierwszej na raty (nieprawda, rozłożenie było negocjowane w listopadzie, a nowa faktura przyszła w styczniu, daty na fakturach nie kłamią) i on myślał, że to to, tylko oni się pomylili, więc postanowił nie płacić, i jak jestem taka mądra to mogę przejąć wszystkie rozliczenia, skoro wiem lepiej (co poradzę, taka karma), na co ja mówię, że pretensje mam tylko o to, że mi nie powiedział, że przyszła faktura, a on jej po prostu postanowił nie płacić, na co on mi powiedział, że mogłam sobie w e-banku sama sprawdzić, że wstrzymał płatność faktury, na co ja odparłam, że ja pierdolę, z tobą się nie da wytrzymać.

Taki to wieczór.

O takich drobiazgach, jak fakt, że moje godziny pracy nie raczą się dopasować do planowanych godzin jego biegania, już nawet nie wspomnę. Będziesz na 13:15? A nie możesz być na 13:00? No to najwyżej się Idę zostawi na ten kwadrans na placu zabaw. Aha.

A tak w ogóle, to chciałam Was prosić o pomoc Dorocie, która potrzebuje podnośnika dla Agi. Inaczej kompletnie rozwali kręgosłup i to dopiero będzie problem, a nie jakaś tam faktura za prąd. Kliknijcie tutaj, proszę, i pomóżcie, jeśli możecie. Dzięki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s