Nudy brak

Pochodziła młoda do przedszkola w poniedziałek i wtorek, posocjalizowała się. Wtorkowe kung-fu covid odwołał w Basel-Stadt, mejla z zaproszeniem na zooma mąż przegapił, więc byłyśmy w domu. Młoda zrobiła się śnięta. Zjadła tylko śniadanie i Znüni w przedszkolu, obiadu nie, jakąś bułkę tylko. Odmówiła kąpieli, szybko w piżamę i spać. Bez gorączki, kaszel i katar, standardzik ostatnio. I leje się przez ręce, noś ją, bo nie ma siły. W środę rano to samo, bida z nędzą. Obdzwoniłam przedszkole, dentystę (stała jedynka idzie!) i pediatrę, bo jednak taki zjazd formy u Idy jeszcze nie występował. Umówiliśmy się na czwartek rano. W międzyczasie poszłam do sklepu po zakupy, wzięłam dla młodej jej ulubione bułki półdupki i maliny, bo uwielbia, myślę sobie, może chociaż to zje. Młoda zjadła owszem, maliny z apetytem, a następnie wypowiedziała tekst roku „mamo, zjadłam maliny, a wyrzygałam sok malinowy!”, wrażliwych przepraszam. Zatem dziecko rzygnęło i w tej samej sekundzie ozdrowiało. Momentalnie wróciła energia i chęć do figli i zabaw. Na wszelki wypadek poszłyśmy jednak do pediatry, blada młoda ostatnio bardzo. Pediatra obejrzał, osłuchał, płuca czyste, uszy czyste, gardło czyste, blada? A może roztocza, a może uczulenie na kurz? Weźmiemy krew na morfologię, zawołał ochoczo, świadomy, że to nie on się będzie użerał z rozhisteryzowaną dziewczynką, tylko pielęgniarka do spółki z matką. Matkę to w ogóle kosztuje jeszcze więcej taka wizyta, bo należy się nagroda za dzielność, i w zależności od skali wydarzenia, matka decyduje, czy nagroda ma kosztować jedną cyferkę czy więcej. Zatem – krew pobrana, w poniedziałek wyniki, spoko, czekamy, Ida już lepsza, ale zostaje w domu.

Piątek, czyli dziś. Rano rozrabia jak kotek w plewach, bawi się, ogląda bajki, chwilę po południu płacz. Co ci jest? Nic. Nic, to nic, poczekamy, aż się przyznasz. Przyznała się kilkanaście minut później. Ucho! Ucho boli w środku. Zaczęło nagle i od razu z grubej rury.
Dochodziło wpół do pierwszej, u pediatry przerwa na lunch do 13 i nikt nie odbierze telefonu. Oby tylko był lekarz, oby był nasz lekarz, oby nas przyjął.
Dałam ibuprom. Czekamy, aż zadziała.
Ida wyje.
Chce na kolanka.
Przytulić się. Ale drugą stroną, bo tutaj ucho boli.
Ida, co ci dać? – łeeeee.
Ida, włączyć ci bajkę? – łeeeee!
Ibu dalej nie działa. Przychodnia nie odbiera.
Mamo, takiego bólu to żadne dziecko nie przeżyje!
Odebrały. Proszę przychodzić, wciśniemy was gdzieś poza kolejnością.

Czekając na tramwaj mijamy tatę, który akurat wraca z biegania. Ze słuchawkami w uszach krzyczy: a, zapalenie ucha? Nie martw się Idka, tata też kiedyś miał zapalenie ucha, będzie dobrze! I pobiegł do domu.

Do lekarza weszłybyśmy z marszu, ale mamo, kupa! Lekarz mi potem powiedział, że zapaleniu ucha towarzyszą często atrakcje ze strony przewodu pokarmowego – i racja, przedwczoraj wymioty, dzisiaj lekka biegunka. Gdy potem czekałyśmy na lekarza (przyjmuje na dwa gabinety, jeden zajęty, jeden się wietrzy), nawet pielęgniarka poganiała go, żeby szybciej kończył z poprzednim pacjentem, bo ta dziewczynka tak bardzo płacze. A ona już wtedy płakała dużo mniej niż niecałą godzinę wcześniej, bo właśnie ibu zaczynał działać. Nareszcie.

Przyszedł. Obejrzał, osłuchał, zmierzył. Czoło zimne, a termometr pstrykający w uchu zmierzył 37,5. W życiu bym przy takim zimnym czole nawet nie pomyślała o mierzeniu temperatury. Uszy – jeszcze wczoraj dobre, dzisiaj prawe czerwone i z płynem. Lubię tego doktora; jest parę lat starszy ode mnie, ma dwóch synów trochę starszych od Idy, ma do dzieci podejście, a do rodziców anielską cierpliwość. Wyjął z regału grubą księgę, myślę sobie, chce Idę zabawić książeczką? Durna ja. Gruba księga okazała się być medyczna, bo otworzył stronę z budową ucha i pokazał mi, co i jak. Że błona bębenkowa bardzo nabrzmiała i zaogniona. Że od drugiej strony zebrał się płyn. Że dobrze, jak będzie wyciekał, ma wyciekać. Że sprawa jest poważna. Dajemy antybiotyk i półtorej dawki ibu non stop, bo to naprawdę cholernie boli. I że za trzy tygodnie do kontroli, bo w takim wypadku trzeba mieć 100% pewności, że wszystko się zagoiło, nie można zaniedbać, bo płyn w uchu środkowym może narobić szkód. I że to jest naprawdę poważna sytuacja. I że jeśli nie będzie miała gorączki, za to będzie miała humor, to w poniedziałek oczywiście, że może iść do przedszkola.

Zaliczyłyśmy stoisko z zabawkami, cwaniara chciała wybierać spomiędzy tych już za kasą, po 30-50 franków, dziecko, mikołaj zaraz, święta, tu wybieraj, jedna cyferka! W domu od razu zupa i do niej antybiotyk, wieczorem drugi. Co 4h ibu na zmianę z paracetamolem, półtorej dawki.

Emocje mi zjechały jakoś godzinę po powrocie do domu. Ja wiem, że to tylko zapalenie ucha, ale te 40 minut czekania na kontakt z przychodnią było najdłuższe w moim życiu. Mężowi łatwo było przebiec obok, to nie on się zderzył z tymi wszystkimi emocjami i bólem dziecka, na który nie możesz nic poradzić.

Dałam jeść, dałam lek, wypiłam herbatę, zostawiłam młodą, już w formie, z tatusiem, który w zasadzie kończył pracę i wyszłam. Pojechałam do miasta przewietrzyć głowę. Jest black friday i pół Bazylei miało ten sam pomysł, ale trudno, i tak całe centrum w maseczkach. Pochodziłam po sklepach, trochę z młodym, bo był przed fryzjerem, potem sama. Kupiłam sobie herbatę teekanne rooibos z pomarańczą, parę jakichś innych pierdółek. Zrobiłam kilka zdjęć światełek świątecznych i wróciłam. Po czterech godzinach.

Mieliśmy jechać jutro wszyscy do Niemca na duże zakupy, ale nie chcę brać Idy w ten dziki tłum. Pojadą panowie, my zostaniemy w domu. Już im nawet przygotowałam listę, a raczej litanię zakupów, bo dużo tego się uzbierało.

Teraz nagroda za dzielność dla mnie: w uszach ballady Roxette na spotify, w szklance wino. Na jutro obiecałam młodej ubieranie choinki. Miłego weekendu Państwu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s